Najniższa cena z 30 dni - jak sprawdzić, czy promocja jest prawdziwa
Przekreślona cena i czerwony znaczek “-40%” mówią tylko tyle, ile sklep chce powiedzieć. Prawdziwą informację o promocji niesie mniej widoczna linijka: najniższa cena z 30 dni przed obniżką. Polskie przepisy każą ją pokazywać przy każdej ogłaszanej przecenie, a z niej w kilka sekund policzysz, ile naprawdę oszczędzasz. Ten przewodnik pokazuje, gdzie jej szukać, jak ją czytać, jakie sztuczki wychwytują kontrole i co możesz zrobić, gdy coś się nie zgadza.
Co mówi przepis
Obowiązek wynika z art. 4 ust. 2-5 ustawy o informowaniu o cenach towarów i usług. Gdy sprzedawca ogłasza obniżkę ceny, musi obok niej podać najniższą cenę, jaka obowiązywała w ciągu 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Zasada działa w Polsce od czasu wdrożenia unijnej dyrektywy Omnibus. Ta sama nowelizacja zmieniła też ustawę o prawach konsumenta i ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.
Przepis przewiduje dwa przypadki szczególne. Jeśli produkt jest w sprzedaży krócej niż 30 dni, punktem odniesienia jest najniższa cena od początku oferowania go do dnia obniżki. Przy towarach, które szybko się psują lub mają krótki termin przydatności, sprzedawca może zamiast tego podać cenę sprzed pierwszego zastosowania obniżki.
Najważniejsza konsekwencja dla kupującego dotyczy samego rabatu. Oszczędność pokazana w złotych albo w procentach musi być liczona od najniższej ceny z 30 dni, a nie od ceny regularnej, poprzedniej czy sugerowanej przez producenta. Sklep może nadal pokazywać cenę regularną, ale nie w sposób wprowadzający w błąd i nie tak, by odciągała uwagę od obowiązkowej najniższej ceny z 30 dni.
Kiedy sklep musi pokazać najniższą cenę
Obowiązek uruchamia samo ogłoszenie obniżki. Wystarczą słowa takie jak “obniżka”, “promocja”, “przecena” czy “okazja”, przekreślona wyższa cena albo komunikat w rodzaju “oszczędzasz 50 zł”. Dotyczy to sklepów stacjonarnych, internetowych i reklam: gazetek, spotów telewizyjnych i radiowych, wyników wyszukiwania oraz etykiet na półce. Sprzedawca, który działa w kilku kanałach, podaje najniższą cenę właściwą dla każdego z nich, więc cena odniesienia w sklepie internetowym może być inna niż przy kasie w galerii handlowej.
Obowiązku nie ma, gdy sklep po prostu obniża swoją zwykłą cenę i nie przedstawia tego jako promocji. Jeśli produkt kosztował wczoraj 120 zł, a dziś kosztuje 110 zł bez żadnego znaczka, hasła czy przekreślenia, sprzedawca nie musi niczego dopisywać.
Osobnej uwagi wymagają aplikacje i programy lojalnościowe. Zwolnione są tylko rabaty naprawdę spersonalizowane, przygotowane dla konkretnej osoby. Zniżka dostępna dla wszystkich klientów albo dla określonej ich grupy, na przykład kupon w aplikacji, który trzeba tylko aktywować, nadal wymaga podania najniższej ceny z 30 dni.
Jak odczytać etykietę i stronę produktu
Najniższa cena z 30 dni ma być czytelna i jasna. Nie może być ukryta drobnym ani bladym drukiem, w kolorze ledwo odróżniającym się od tła. Powinna pojawiać się wszędzie tam, gdzie reklamowana jest obniżka konkretnego produktu, przy samym produkcie lub tuż obok niego. W sklepie internetowym szukaj jej w pobliżu ceny promocyjnej, na półce na tej samej etykiecie, a w gazetce przy cenie produktu.
Liczy się też nazwa, pod jaką ta cena występuje. Według wyjaśnień UOKiK cena musi być wprost opisana jako najniższa cena z 30 dni przed obniżką. Skróty i zamienniki nie spełniają tego wymogu, z jednym wyjątkiem dla aplikacji mobilnych, gdzie przy ograniczonym miejscu i spełnieniu określonych warunków dopuszczalna jest krótka etykieta “najniższa cena”.
| Opis na etykiecie | Czy jest w porządku |
|---|---|
| “Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 249 zł” | Tak |
| “Najniższa cena” w aplikacji mobilnej z ograniczonym miejscem | Tak, pod określonymi warunkami |
| “Cena referencyjna: 249 zł” | Nie |
| “Cena omnibus: 249 zł” | Nie |
| “Było: 249 zł” | Nie |
| “Ostatnia najniższa cena: 249 zł” | Nie |
Jak policzyć prawdziwy rabat
Rachunek jest prosty: od najniższej ceny z 30 dni odejmij obecną cenę, wynik podziel przez najniższą cenę i pomnóż przez 100. Jeśli najniższa cena z 30 dni wynosiła 400 zł, a teraz produkt kosztuje 300 zł, rabat to 100 zł, czyli 25%. Wynik ujemny oznacza, że “promocyjna” cena jest wyższa niż cena, którą sklep sam stosował w ostatnim miesiącu.
Poniższe trzy przykłady są zmyślone, ale pokazują typowe sytuacje, które spotkasz na etykietach. W każdym liczy się wyłącznie ostatnia kolumna.
| Sytuacja | Cena przekreślona | Cena teraz | Najniższa z 30 dni | Prawdziwy rabat |
|---|---|---|---|---|
| Uczciwa promocja | 450 zł | 300 zł | 400 zł | 25% |
| Rabat liczony od ceny regularnej | 500 zł (-20%) | 400 zł | 380 zł | brak, cena wyższa o ok. 5,3% |
| Cena podniesiona przed akcją | 350 zł (-20%) | 280 zł | 250 zł | brak, cena wyższa o 12% |
Drugi i trzeci wiersz wyglądają na półce jak okazje, a w rzeczywistości są droższe niż kilka tygodni wcześniej. Żeby nie liczyć tego w pamięci przy każdym produkcie, wpisz obie ceny do naszego kalkulatora rabatu, który od razu pokaże procent i kwotę oszczędności.
Czy ta promocja jest prawdziwa?
- 1
Sklep ogłasza obniżkę znaczkiem, przekreśleniem albo hasłem?
Nie Nie musi podawać ceny z 30 dni
Zwykła zmiana ceny bez promocji nie uruchamia obowiązku.
Tak Przejdź do następnego pytania
- 2
Widzisz najniższą cenę z 30 dni przed obniżką?
Nie Zgłoś to Inspekcji Handlowej lub UOKiK
Zachowaj zrzut ekranu albo zdjęcie etykiety.
Tak Przejdź do następnego pytania
- 3
Cena teraz jest niższa od najniższej z 30 dni?
Nie To nie jest prawdziwa promocja
Sklep sprzedawał ten produkt taniej w ostatnim miesiącu.
Tak Wtedy odpowiedź jest jasna
-
Rabat jest prawdziwy
Porównaj jeszcze cenę w kilku innych sklepach.
Sztuczki, które wychwytują kontrole
Postępowania UOKiK i kontrole Inspekcji Handlowej regularnie ujawniają te same schematy. Część z nich łatwo zauważyć gołym okiem, inne wymagają porównania cen w czasie. Najczęściej powtarzają się:
- brak najniższej ceny z 30 dni albo cena podana tak, że nie da się jej przeczytać,
- procent rabatu liczony od ceny “wyjściowej” lub “regularnej” zamiast od najniższej z 30 dni,
- mylące nazwy, takie jak “cena referencyjna”,
- cena regularna wyeksponowana mocniej niż najniższa cena z 30 dni,
- filtry w wyszukiwarce sklepu typu “do -50%”, które nie opierają się na cenie z 30 dni,
- cena odniesienia, która rośnie, choć cena sprzedaży stoi w miejscu, przez co pokazany rabat sztucznie się powiększa,
- cena odniesienia zmieniająca się codziennie w trakcie jednej akcji.
Jak duża może być różnica, pokazuje przypadek z jednego z postępowań UOKiK. Produkt za 178 zł reklamowano jako tańszy o 15% od “ceny wyjściowej”, a w rzeczywistości był o 55% droższy niż jego najniższa cena z poprzednich 30 dni, która wynosiła więc około 115 zł. Kupujący, który patrzył tylko na znaczek, przepłacał ponad 60 zł, przekonany, że oszczędza.
Jak sprawdzać ceny na własną rękę
Najniższa cena z 30 dni pokazuje przeszłość tylko jednego sklepu i tylko z ostatniego miesiąca. Jeśli planujesz większy zakup, zanotuj cenę produktu kilka tygodni przed spodziewaną akcją albo zrób zrzut ekranu strony z widoczną datą. Gdy przyjdzie promocja, porównasz ją z własną notatką i z ceną podaną przez sklep. Rozbieżność, na przykład najniższa cena z 30 dni wyższa niż cena zapisana w twojej notatce z tego okresu, to sygnał, że coś jest nie tak.
Ta metoda sprawdza się zwłaszcza przed dużymi akcjami, gdy wiele sklepów obniża ceny jednocześnie i łatwo zgubić punkt odniesienia. Przed Black Friday zacznij notować ceny co najmniej miesiąc wcześniej, żeby objąć cały okres, z którego liczona jest cena odniesienia. Terminy pozostałych wyprzedaży i to, co w nich tanieje, znajdziesz w naszym kalendarzu wyprzedaży.
Pamiętaj też, że przepis chroni przed pozornym rabatem, a nie przed złym zakupem. Prawdziwy rabat 25% od uczciwej ceny odniesienia nadal nie oznacza, że inny sklep nie sprzedaje tego samego produktu taniej bez żadnej promocji. Porównanie ceny z kilkoma sprzedawcami zajmuje chwilę i często mówi więcej niż sam procent na etykiecie.
Kto pilnuje przepisów
Za kontrolę sklepów odpowiada Inspekcja Handlowa, czyli wojewódzcy inspektorzy Inspekcji Handlowej. Według obecnych przepisów ustawy o informowaniu o cenach mogą nałożyć karę do 20 000 zł, a przy powtórnym naruszeniu w ciągu roku do 40 000 zł. Kontrole obejmują co roku tysiące punktów sprzedaży i regularnie wykrywają nieprawidłowości w oznaczaniu cen promocyjnych.
Gdy praktyka sklepu narusza zbiorowe interesy konsumentów, sprawą zajmuje się Prezes UOKiK. Według obecnych przepisów może on nałożyć karę do 10% obrotu przedsiębiorcy, a na osoby zarządzające odpowiedzialne za naruszenie do 2 mln zł. Te przepisy nie są martwe: UOKiK nałożył już na dwie duże platformy sprzedażowe kary o łącznej wysokości prawie 37 mln zł, choć w chwili wydania decyzje nie były prawomocne.
Co możesz zrobić jako klient
Wprowadzająca w błąd informacja o cenie może być nieuczciwą praktyką rynkową, jako działanie wprowadzające w błąd lub zaniechanie wprowadzające w błąd w rozumieniu art. 5 i 6 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Art. 12 tej ustawy pozwala konsumentowi, którego taka praktyka dotknęła, żądać zaniechania praktyki, usunięcia jej skutków, obniżenia ceny oraz naprawienia szkody na zasadach ogólnych, w tym unieważnienia umowy.
Obniżenie ceny jako roszczenie dodała nowelizacja wdrażająca dyrektywę Omnibus. Przepis nie mówi jednak, że przysługuje ono automatycznie za każdą błędnie podaną najniższą cenę z 30 dni, więc traktuj je jako możliwość do zgłoszenia sprzedawcy, a nie jako gwarantowany zwrot różnicy.
Jeśli widzisz, że sklep nie podaje najniższej ceny z 30 dni, ukrywa ją albo liczy rabat od zawyżonej ceny, możesz zgłosić nieprawidłowość Inspekcji Handlowej lub UOKiK. Zachowaj zrzut ekranu albo zdjęcie etykiety oraz własne notatki z wcześniejszymi cenami, bo to one pokazują, jak wyglądała oferta w danym momencie.
Chcesz oszczędzać?
Znajdź aktualne kody rabatowe i promocje z setek sklepów.
Zobacz wszystkie promocje